czwartek, 17 listopada 2011

Jak rozmawiać z własnym dzieckiem?

Jak rozmawiać z własnym dzieckiem?

Autorem artykułu jest Justyna Krzymowska



Warunki skutecznego porozumiewania między rodzicami i dziećmi. Poszukiwanie porozumienia z własnym dzieckim stanowi nie łatwą sztuką, której rodzice niejednokrotnie muszą się dopiero nauczyć.

W jaki sposób mogą tego dokonać? Poniżej zostały zamieszczone praktyczne wskazówki.

Podstawowym celem każdej rozmowy powinna być chęć wzajemnego zrozumienia. Żeby zrozumieć rozmówcę, trzeba go najpierw wysłuchać. Wbrew pozorom, uważne słuchanie nie jest łatwą czynnością. Większość rodziców twierdzi, że słucha tego, co mówią ich dzieci. Rzeczywistość jednak nie zawsze potwierdza to przekonanie. Wielu rodziców woli przemawiać do dziecka niż go cierpliwie wysłuchać. Wyobraźmy sobie sytuację, gdy dziecko oznajmia: ,,Nie będę jeść obiadu''. Jak zareaguje na to rodzic? Najbardziej typowe reakcje to:

Wydanie polecenia, rozkazu: Zaraz masz siadać do obiadu! Groźba, ostrzeżenie: Jeżeli zaraz nie zaczniesz jeść, to inaczej pogadamy! Pouczanie, prawienie kazań: Musisz jeść, żeby urosnąć. Dyktowanie rozwiązań: Proponuję, żebyś zjadł trochę mniej niż zwykle. Ocenianie: Głupio robisz, że nie chcesz jeść. Chwalenie, by osiągnąć obrany cel: zawsze tak ładnie jadłeś. Ośmieszanie dziecka: mówisz jak, rozkapryszony bachor! Analizowanie, szukanie przyczyny: nie chcesz jeść, bo może jesteś chory? Pocieszanie: rozumiem Cię, ale i tak musisz jeść. Dociekanie, wypytywanie: dlaczego nie chcesz jeść obiadu?

Wszystkie przytoczone poniżej wypowiedzi to tzw. bariery komunikacji. Uniemożliwiają one zrozumienie dziecka i uzyskanie porozumienia. Dlaczego tak się dzieje? Stosując je rodzic szybko ucina wypowiedź dziecka, podsumowuje je, ocenia, podaje gotowe rozwiązania. Nie daje dziecku sznsy na przedstawienie własnego punktu widzenia. Tym samym nieświadomie przekazuje mu, że nie ma ochoty go wysłuchać i zrozumieć.

Teraz zastanówmy się, co osiąga rodzic, stosujący bariery komunikacji.

Najczęściej spotyka się z buntem ze strony dziecka (i tak nie zjem). Dochodzi do bezowocnej wymiany zdań. W efekcie rodzic traci panowanie nad sobą i wymierza dziecku karę (np. klapsa), a ono odchodzi z poczuciem krzywdy. Albo rodzic ostatecznie wycofuje się z przeświadczeniem poniesionej porażki, a dziecko triumfuje, gdyż postanowiło na swoim. W obu przypadkach obiad nie został zjedzony, więc rodzic nie osiągnął swego celu (nakarmienie dziecka).

Co zrobi, by uniknąć pułapki barier komunikacji? Pomocna może się w tym okazać wiedza na temat sposobów słuchania dziecka. Wyróżnia się trzy metody słuchania:

Słuchanie bierne (milczenie)- milcząc, rodzic zachęca dziecko, by rozwinęło temat.Zaakceptowanie uwagi - patrzenie na dziecko, pochylenie się w jego stronę, kiwanie głową, potakiwanie, zadawanie pytań otwartych (interesuje mnie, co o tym myślisz?) itp.Słuchanie aktywne - rodzic powtarza wypowiedz dziecka, szuka dla niego potwierdzenia, parafrazuje go (ubiera tę samą treść w inne słowa).

W przypadku wypowiedzi dziecka: nie chcę jeść obiadu - odpowiedź rodzica może być następująca: Wydaje mi się, że nie masz ochoty jeść dzisiaj obiadu (parafrazowanie) lub: rozumiem, że nie chcesz jeść obiadu (szukanie potwierdzenia). Może się to spotkać z odpowiedzią dziecka: tak nie chcę jeść. Nie lubię marchewki. W obu przypadkach rodzic zasygnalizował chęć wysłuchania dziecka i w ten sposób poznał powód, dla którego ono nie chce jeść obiadu.

Nadal jednak istnieje konflikt interesów. Rodzic chce nakarmić dziecko, a ono nie chce jeść. W takich sytuacjach rozwiązaniem jest zastosowanie komunikatów typu ,,ja''. Dzięki nim rodzic może przedstawić swój punkt widzenia bez ranieniadziecka.

Komunikaty typu ,, JA'' składają się z trzech zasadniczych elementów: wskazania emocji, opisu zachowania i uzasadnienia.

W omawianej sytuacji wypowiedź typu Ja może zostać sformułowana następująco: (emocje) Jest mi przykro ( zachowanie dziecka) gdy nie chcesz jeść obiadu (uzasadnienie) bo martwię się, że będziesz głodny.

Stosowanie komunikatów typu JA sprawia rodzicom wiele trudności. Po pierwsze, muszą oni rozpoznać i nazwać odczuwane emocje. Po drugie, powiązać emocje z konkretnym zachowaniem dziecka. Nie należy się zniechęcać początkowymi niepowodzeniami.

Wracając do sytuacji, w której dziecko nie chce jeść obiadu, dalszy ciąg rozmowy możemy sobie wyobrazić następująco:

Rodzic: rozumiem, że nie lubisz marchewki. Mimo to jest mi przykro, gdy nie chcesz jeść obiadu, bo martwię się, że będziesz głodny. Jak możemy rozwiązać ten problem? Masz może jakiś pomysł?

Dziecko: Tak, zjem wszystko oprócz marchewki.

Rodzic: To dobre rozwiązanie.p>

W ten sposób osiągnięty został kompromis, wskutek czego obie strony osiągnęły swoje cele. Rodzic nakarmił swoje dziecko, a ona nie musiało jeść nielubianej potrawy.

Aktywne słuchanie i komunikaty typu JA można wykorzystać jako metody rozwiązywania konfliktów między rodzicami a dziećmi. By okazały się one skuteczne, potrzeba jednak dużo czasu i ćwiczeń. Rodzice muszą odrzucićdotychczas stosowane sposoby porozumiewania się dzieckiem.

Podsumowując, do warunków skutecznego porozumiewania się z dzieckiem zalicza się:

uważne słuchanie i unikanie stosowania barier komunikacjiokazywania zainteresowania i akceptacji poprzez potakiwanie, patrzenie n dziecko, poświęcenie mu całej uwagi (przerwanie innych czynności). Lepiej unikać rozmów w sytuacji, gdy rodzic się spieszy, źle się czuje lub ma pilną pracę do wykonania. Wówczas szybko zorientuje się, że nie jest uważnie słuchane i wycofa się z rozmowy z poczuciem, że nie zostanie zrozumiane. Optymalnym rozwiązaniem jest zakomunikowanie dziecku: przepraszam, teraz nie mogę rozmawiać. Porozmawiamy o tym później po kolacji (sprecyzowanie terminu). Należy pamiętać, że rodzic też ma prawo zadbać o własne potrzeby. Nie musi być zawsze do pełnej dyspozycji dziecka.aktywne słuchanie poprzez parafrazowanie, powtarzanie wypowiedzi dziecka w celu potwierdzenia, że się je dobrze zrozumiało.odzwierciedlenie uczuć; dziecko z racji wieku nie potrafi precyzyjnie określić swych emocji. Nie komunikuje uczuć wprost. Zadaniem rodzica jest ich odczytywanie z wypowiedzi dziecka, np. Dziecko: Gosia dostała lepszą ocenę. Nie lubię jej. Rodzic: Jesteś rozczarowana, bo dostałaś gorszy stopień od koleżanki.Komunikaty typu JA zamiast komunikatów typu TY: Jesteś taki nieodpowiedzialny. Nigdy nie mogę na tobie polegać - komunikat typu TY. Czuję się zawiedziona, bo nie posprzątałeś pokoju, jak cię o to prosiłam - komunikat typu JA. Oba te zdania dotyczą jedynej sytuacji. Syn nie posprzątał pokoju mimo polecenia matki. W pierwszym przypadku chłopiec uzyskuje informację: jestem beznadziejny, w drugim natomiast dostaje konkretne wskazówki, co ma zrobić, żeby się poprawić. Matka wprost mówi mu o swych oczekiwaniach.unikanie zwrotów ,,zawsze", ,,nigdy" itp. Dziecko które słyszy: ,,Ty nigdy nie zrobisz tego dobrze'',porzuca daną czynność, gdy nie wierzy, że kiedykolwiek odniesie sukces.

Realizacja powyższych wskazówek może się okazać bardzo trudna. Mimo to warto podjąć ten trud, by uzyskać następujące korzyści:

poprawa relacji między rodzicem a dzieckiemwzrost zaufania do dzieckalepsza znajomość jego potrzebmożliwość kompromisowego rozwiązywania problemów.

---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

http://dziecidzieci.blogspot.com

Jak wychować szczęśliwe dzieci.....

Jak wychować szczęśliwe dzieci...

Autorem artykułu jest Monika Kminiak



Zdarzyło Ci się kiedyś wypowiedzieć słowa: "Szkoda, że nie wiedziałem tego, gdy byłem dzieckiem"?
Teraz stoisz przed szansą przekazania dziecku cennej lekcji życia. Niech wie, że sposób życia o jakim marzy jest możliwy i
dostępny, jeśli tylko włoży w to swój wysiłek, aby tak się stało.




Ten wysiłek będzie nieporównywalnie mniejszy do korzyści, jakie może otrzymać, a przede wszystkim korzyści te pozostaną na resztę jego wspaniałego życia.

Czy naprawdę chcesz być szczęśliwy?
Zdaję sobie sprawę z tego, że pytanie może wydawać Ci się śmieszne, bo na dobrą sprawę każdy odpowiedział by w tym miejscu:
TAK!
Tymczasem prawda jest taka, że większość dzieci i ludzi dorosłych walczy codziennie z tym, aby BYĆ SZCZĘŚLIWYMI. Pomimo tego, że wszyscy chcemy być szczęśliwi, wielu ludzi nie potrafi znaleźć szczęścia. Dzieje się tak dlatego, że szukają je w niewłaściwych miejscach.

Jednym z najważniejszych problemów z jakimi ludzie mają do czynienia jeśli chodzi o szczęście, to fakt, że oni tak na dobrą sprawę
nie wiedzą czym właściwie jest szczęście, co sprawia, że czują się szczęśliwi i jak można być częściej szczęśliwym.

A musisz wiedzieć, że bycie szczęśliwym, to wybór każdego z nas.

Wszyscy znamy uczucie szczęścia. Znamy ludzi, u których to uczucie występuje częściej, niż u innych. Znamy również osoby, które są szczęśliwsze, niż inne.
Dlaczego tak jest?
Możemy robić rzeczy, które sprawiają, że czujemy się szczęśliwi, albo być wśród ludzi, którzy są szczęśliwi za to, że są blisko nas. Ale co zrobić, kiedy zdarzają się pewne rzeczy, które sprawiają, że czujemy się nieszczęśliwi? Jak przywrócić uczucie szczęścia? Jak BYĆ szczęśliwszym w życiu?

Zapamiętaj!
Szczęście jest WEWNĄTRZ CIEBIE, NIE POZA TOBĄ.
Nigdy nie odkryjesz prawdziwego szczęścia jeśli oczekujesz, że znajdziesz je „gdzieś tam”. Szczęście jest wewnątrz Twoich własnych myśli, działań i przekonań.
Więcej rzeczy, więcej pieniędzy i więcej przyjemności zapewniają tylko chwilowe wybuchy szczęścia, które nie utrzymają sie wiecznie. W niektórych sytuacjach nie spowodują w ogóle żadnego uczucia szczęścia.

Mimo, że doświadczamy przyjemne uczucia, to tak naprawdę jest to tylko 1/3 ogólnego poziomu szczęścia. Taki poziom szczęścia osiągamy najczęściej.

Naukowcy ustalili, że pozostałe 2/3 poziomu szczęścia polega na kreowaniu ZNACZENIA życia człowieka poprzez POMAGANIE INNYM JAK MOGĄ BYĆ SZCZĘŚLIWYMI, poprzez ZAZNANIE MIŁOŚCI, DOBROCI i WDZIĘCZNOŚCI oraz poprzez ROBIENIE TEGO CO KOCHAMY ROBIĆ, a więc robienie rzeczy z pasji.

Jednakż.e... nie możemy BYĆ SZCZĘŚLIWI PRZEZ CAŁY CZAS! TO JEST NIEMOŻLIWE.
WSZYSCY MUSIMY CZUĆ SIĘ NIESZCZĘŚLIWI OD CZASU DO CZASU!

Aby zrozumieć, co to znaczy być szczęśliwym, trzeba również zrozumieć jak to jest, kiedy czujemy sie nieszczęśliwi.
To, że odczuwamy różne emocje przy różnych rzeczach, nie oznacza, że nie mamy dbać o to, aby być bardziej szczęśliwymi, a rzadziej nieszczęśliwymi.
Sztuka polega na umiejętności szybkiego przejścia z negatywnego do pozytywnego nastroju.

Zapamiętaj!
Tylko od nas samych zależy czy będziemy szczęśliwi. Żadne okoliczności, żadna osoba nie mają wpływu na nasze szczęście. TWÓJ WYBÓR co zrobisz, aby być szczęśliwym.

---

Monika Kminiak
www.szczesliwedziecko.eu
www.facebook.com/szczesliwedziecko


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

http://dziecidzieci.blogspot.com

Dziecko i zabawka

Dziecko i zabawka

Autorem artykułu jest Józefa Bożenna Karczewska



Małe, duże, we wszystkich kolorach tęczy, równo ułożone na półkach, sięgające pod samo niebo, kuszą wyglądem, możliwościami i radością, jaką sprawiają dziecku.

Magiczny świat zabawek na wystawie obok której przechodzimy! Wystarczy tylko mieć...pieniądze, a wówczas każda okazja jest dobra - imieniny, nadchodzące Mikołajki, święta, a nawet nasze własne, niespełnione kiedyś pragnienie posiadania...

Wchodzimy więc do sklepu!

Chodzimy od półki do półki, oglądamy, dotykamy, sprawdzamy jak działa, wpadamy w zachwyt (lub złość - czemu takie drogie) i łapiemy się na tym, że...nic nie wybraliśmy. Wśród setek ślicznych rzeczy, nie możemy dokonać pozornie prostego wyboru.

A przecież przyszliśmy tylko po zabawkę! Tymczasem straciliśmy pół dnia, czas nagli i trzeba wreszcie coś kupić. I kupujemy to, co nam się w tym momencie spodobało. Czy właściwie?

Przede wszystkim musimy pamiętać o bezpieczeństwie i wieku dziecka. Małe przedmioty można połknąć lub wepchnąć np. do noska lub ucha. Następnie oceniamy wielkość zabawki i siłę dziecka. Ogromne misie, hipopotamy czy pieski, przewyższające wzrostem naszego malucha są...dla nas. Dziecko nie jest siłaczem - dobrze więc, kiedy zabawka jest lekka i pasuje do jego rączki, by mogło ją wziąć, podnieść,przesunąć. Wtedy chętnie będzie się bawiło, a zabawka nie stanie się przedmiotem czekającym na bliżej nieokreślone "kiedyś ".

Dwie rzeczy będą zawsze trafione:

- muzyka klasyczna (a zwłaszcza wczesne utwory Mozarta! - tak, tak były robione na ten temat badania) lub kołysanki, które cudownie wyciszają i uspakajają maluszki przed snem,

- oraz twarde książeczki, które na początku my czytamy dzieciom, a one wykorzystują jako gryzaki, by z czasem zainteresować się nimi pełniej.

Dobrze jest też zatrzymać się przy grach i zabawach edukacyjnych - są wspaniałe i przykuwają uwagę już 2, 5 latka. Także plastelina, kredki świecowe, naklejki, bo wyrabiają zdolności manualne i rozbudzają wyobrażnię.

Na pewno każda zabawka jest do zabawy i przyjdzie jej czas, ale te niewykorzystane teraz - po prostu zabierają dziecku miejsce do zabawy i do biegania, tracąc z każdym dniem na atrakcyjności. A nie całkiem przecież o to nam chodzi, kiedy wkraczamy w magiczny świat zabawek.

Plac zabaw i brak pamięci

Jestem na placu zabaw i widzę taki obrazek. Trzylatek zjeżdza na zjeżdzalni a dwuletni maluch sypie piasek właśnie na nią. Jakaś mama poucza - to nieładnie!

Dzieci mają to do siebie, że rozwijają się i w pewnym wieku zachowują się podobnie. Małe, które ledwo zaczęło chodzić, będzie się tylko przyglądało. Z czasem, gdy podrośnie, będzie się bawiło tuż obok innego dziecka, ale nie zechce dzielić się swoją zabawką (to moje!). Może też się zdarzyć, że nie będzie chciało oddać także nie swojej zabawki. Miałam taką sytuację.

- Proszę - mówię - bądż grzeczny i oddaj zabawkę chłopcu.

- Nie jestem grzeczny i nie oddam! - odpowiedział rezolutnie...

Dzieci przechodzą przez różne etapy rozwoju, a nam pozostaje obserwować, czuwać i wpływać na to i... nie reagować zbyt emocjonalnie! Przypomnijmy sobie, jak nasze dziecko zachowywało się miesiąc czy dwa wstecz. Sypało piaskiem na inne, odbierało zabawki, z rykiem upierało się właśnie na coś i w tym momencie.

A potem...a potem mu przeszło. Wyrosło.

Wiara w sprawność dziecka

Dzieci bywają nieprzewidywalne, gdy poznają świat, a niektórzy rodzice są pozbawieni wyobrażni - do takiego wniosku doszłam obserwując place zabaw.

Zdarza mi się bowiem - i to często - widzieć dzieciaki cztero-pięcioletnie, a nawet sześciolatki wdrapujące się na daszki domków na placu zabaw. Uszczęśliwione wołaja z góry - mamo, patrz! I mama patrzy...odrywając się na moment od telefonu.

A we mnie rodzi się pytanie - co będzie, jeśli się on tam nie utrzyma i spadnie na ziemię? Kto będzie winien.

Poczucie rodzica przekonanego o sprawności swojego dziecka czasem może dosłownie lec w gruzach (konsekwencje to temat do przemyślenia). Wiemy, że dzieci są ciekawe i chcą wszystkiego spróbować, sprawdzić same siebie - huśtawki, zjeżdżalnie, koniki na sprężynie kuszą i stanowią wyzwanie. Do tego dochodzi pośpiech i wyzwanie - kto szybciej dobiegnie, wyżej się rozhuśta...

A nasza rola to włączenie wyobrażni i pilnowanie, uprzedzanie faktu, by nasze dzielne roześmiane dziecko nie zjechało z pochyłego daszku '"na buzię ", nie spadło z huśtawki, a sprężynowy konik nie bryknął nadmiernie... Nie zawsze bowiem miłość idzie w parze z pełnym zaufaniem.

---

batel bateltoiowo.blogspot.com


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

http://dziecidzieci.blogspot.com

Dziecko w kuchni – co robić?


?

Autorem artykułu jest Tomasz Galicki



Pierwsze kroki dziecka zawsze są powodem do dumy i wielkim szczęściem dla rodziców. Jednak im dalej, tym kroków jest więcej, aż w końcu przeradzają się w jedną wielką bieganinę. Dzieci wszędzie jest pełno – również w kuchni. Czy im na to pozwalać? Jeśli tak, to w jakim stopniu? A może nie pozwalać?

Zdania na ten temat są podzielone. Niektórzy rodzice najlepiej zamknęliby swoje pociechy w antybakteryjnej osłonie, aby je chronić i chronić wszystko wokół niego. Nie jest to rozwiązanie zbyt dobre, gdyż zbytnio ogranicza dziecko, które zwykle jest bardzo ciekawe świata. Jak więc „wprowadzić” dziecko do kuchni, aby kojarzyła się z miejscem przyjemnym, a nie zakazanym?

Pierwszym krokiem będzie przyjęcie „pomocy” dziecka, nawet jeśli ta przyniesie na początku więcej szkody, aniżeli pożytku. Poczuje się ono docenione i potrzebne, a do tego naprawdę nie potrzeba wiele – wystarczy kubek i łyżka albo trochę mąki i wody. To również doskonałe rozwiązanie dla rodziców, którzy zajmą dziecko na tyle, że sami przygotują to, co mieli zamiar, bez ryzyka, że cukier pomyli się z solą.

Przebywanie w kuchni to również przygoda ze smakami. Wskazane są naczynia dla dzieci, z których nawet najbardziej zielona potrawa będzie smakowała o niebo lepiej. To, że dziecko czegoś nie lubi jest półprawdą. Szpinak czy brokuły mogą być smaczne, jeśli dziecko sięgnie po nie samo, a nie zostaną mu one na siłę wetknięte. Jeśli dziecko je zaakceptuje to dobrze, jeśli nie – trudno – spróbujemy innym razem, ale równie łagodnie.

Kuchnia to również doskonałe miejsce na naukę samodzielności. Niech dziecko je samo – sztućce dla dzieci są przystosowane do bezpiecznego spożywania posiłków, dzięki łagodnym, bezpiecznym zakończeniom. Nie ma mowy, żeby się skaleczyć albo zrobić jeszcze większą krzywdę.

Przy spożywaniu posiłków należy pamiętać o odpowiednich porcjach – nie mogą być za duże. Jeśli będą mniejsze i dziecko nie będzie syte, być może poprosi o dokładkę. Ważna jest również kontrola tego, co je między posiłkami. Może okazać się, że brzuszek napełniony sokami albo drobnymi przekąskami nie będzie już w stanie pomieścić drugiego dania. Na szczęście jedzenie „nie zając”, jeśli nie teraz, to maluch może zje coś później.

Nie ma również przeciwwskazań do tego, aby zabierać malucha do restauracji. Jedzenie ma się mu kojarzyć z przyjemnością, a nie przykrym przymusem. Należy jednak zwrócić uwagę na typ restauracji i wykluczyć KFC i inne.

Kuchnia to miejsce otwarte na nowe smaki, nietypowe kompozycje. To również miejsce gościnne, nie ma więc żadnych przeciwwskazań, aby dziecko znalazło w niej swój własny kąt. A może wyrośnie z niego kucharz?

---

T.G.


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

http://dziecidzieci.blogspot.com

Pierwsze chwile noworodka

Pierwsze chwile noworodka

Autorem artykułu jest N.D.



W momencie opuszczenia łona matki, świat dziecka diametralnie się zmienia. Zostaje odcięta pępowina, a w jego organizmie dochodzi do zmian w krążeniu obwodowym i włączenia się aktywnie płuc w pobieranie tlenu. Ponadto do noworodka zaczyna docierać mnóstwo bodźców, z którymi nie jest zaznajomiony.

Światło w niewielkim stopniu dociera do środowiska wewnątrzmacicznego, jest słabo natężone i przymglone, a jego wpływ na płód ma niewielkie znaczenie. Dziecko jest fizjologicznie przygotowane na spotkanie jasnego i mocnego światła zaraz po urodzeniu, bo od pierwszych chwil życia widzi. Docierający do niego przekaz jest jednak zniekształcony – odbiera wyłącznie czerń, biel i mocno zróżnicowane szarości. Ponadto obraz jest odwrócony, tak widzi świat także mózg dorosłego człowieka, przetwarza go jednak, by zachowywać równowagę w postawie stojącej. Noworodek chroni się przed ostrym światłem, ponieważ jest w stanie wytrzymać tylko jego umiarkowane natężenie, przy silnym mruży oczy, a nawet je zamyka. Poza tym jego źrenice nie rozszerzają się tak mocno, jak u dorosłego człowieka. Światło może być przykre do tego stopnia, że przeszkadza dziecku nawet wtedy, gdy śpi.

Tę wrażliwość pogłębia stosowanie azotanu srebra w profilaktyce okołoporodowych chorób u dzieci, związanych z zakażeniami spojówki drobnoustrojami z kanału rodnego. Dzieci po aplikacji roztworu do worka spojówkowego rzadziej otwierają oczy i rzadziej śledzą przedmioty w czasie pierwszych godzin życia, więcej płaczą. Zwłaszcza nieuzasadnione jest jego rutynowe stosowanie u wszystkich noworodków, także tych, które urodziły się przez cięcie cesarskie. Stąd wokół praktyki zabiegu Credégo przeprowadzanego na salach porodowych rosną kontrowersje, w dalszym ciągu jednak większość lekarzy w polskich placówkach uznaje go za konieczny.

Innym nowym bodźcem dla małego dziecka jest chłód. Tuż po porodzie jego ciało jest mokre, a organizm bardzo szybko wychładza się poprzez dużą powierzchnię parowania, cienką warstwę skóry i izolacyjnych tłuszczy. Mimo że przemiana materii u noworodka jest dwa razy szybsza niż u dorosłego, nie wystarcza, by zrekompensować energetyczne straty. Noworodek korzysta z brunatnej tkanki tłuszczowej, która jest wysoce wyspecjalizowanym źródłem energii. Ta ciemna tkanka zgromadzona jest w czterech miejscach ciała dziecka, najwięcej jej jest w okolicach karku. Produkuje ciepło szybciej i wydajniej niż jakikolwiek inny system w ciele człowieka. Po kilku tygodniach zanika, prawdopodobnie na skutek nie używania. Dorośli, aby wywołać podobny efekt energetyczny muszą wykonywać skomplikowane ruchy aranżujące rozległe partie mięśni ciała – dreszcze. Noworodek dostaje dreszczy wtedy, gdy zimno zagraża jego zdrowiu i życiu. Natomiast, gdy zaczyna się przegrzewać i jego temperatura się podnośni, staje się niespokojne i płaczliwe.

Aby pierwsze chwile w świecie zewnątrzmacicznym były dla noworodka mniejszym szokiem, personel szpitala powinien mu je umilić. Na sali porodowej w miarę możliwości powinno być cicho i spokojnie. Ostre światło nie musi palić się przez cały czas, a tylko wówczas, gdy jest konieczne. Tuż po narodzinach noworodka w niektórych placówkach układa się na brzuchu matki, następnie zawija się w ciepły kocyk i układa w cieplarce. Podczas czwartego okresu można rozpocząć pierwsze karmienie piersią skojarzone z kontaktem skóra-do-skóry, najlepiej w obecności ojca, która ograniczy stres młodej matki.

---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

http://dziecidzieci.blogspot.com


czwartek, 10 listopada 2011

Czy gitara musi boleć - 7 sposobów na przełamanie zniechęcenia do gry

Czy gitara musi boleć - 7 sposobów na przełamanie zniechęcenia do gry

Autorem artykułu jest Aneta Kobylińska



"Bolą mnie palce! Głowa, płuca, plecy, kciuk, nadgarstek, kark, usta!" - w oczach łzy, grymas na twarzy- "Już nie mogę. Nie będę grać!" Też to czasem słyszysz? To pewnie już wiesz, że zwykłe prośby i groźby nie działają.

System kar i nagród sprawdził się może kilka razy. Co robić? Przecież nie chcesz dziecka zmuszać do tego co miało być przyjemnością. Z drugiej strony czujesz, że nie byłoby mądre po prostu odpuścić. Bo przecież ma talent i w sumie lubi muzykować. I chce.

Spróbuj oswoić intruza

Zamiast negować ‘boli mnie’ powtarzaniem: ‘przecież tak bardzo nie boli, nie przesadzaj’ zaakceptuj, że brak motywacji, krótsze lub dłuższe zniechęcenie, będzie pojawiać się na muzycznej ścieżce edukacyjnej Twojego dziecka jako niechciany, ale wierny towarzysz. Kryzys jest nieodzownym elementem procesu. Sama świadomość, że jest to normalne w procesie nauki gry, to już bardzo dużo.

Postaraj się nie denerwować

Odpowiedz na tytułowe pytanie twierdząco i podejmij decyzję, że nie będziesz się denerwować. Po co się złościć, skoro nie masz wpływu na występowanie gitarowego bólu. A jeśli już się zdenerwujesz? ... postaraj się nie denerwować.

Poszukaj innych bolesnych przykładów - dla porównania

Naukę gry dzieci rozpoczynają zwykle między 6 a 14 rokiem życia. Biegając z piłką, czy pływając cieszą się z wykonywania samej czynności. Nie pamiętają ile pracy kosztowało wcześniejsze wytrenowanie mięśni. Tak jak nie pamiętają, że bolała nauka chodzenia. A tu nie dość, że dźwięki wychodzą koślawe to jeszcze boli. I nauczyciel dociska. A gdzie przyjemność? Przecież miało być ‘kul’. Spróbuj razem z dzieckiem znaleźć przykłady, które pomogą mu uwierzyć, że cierpienie jest przejściowe.

Odwróć uwagę od bólu

Jeśli nie uda Ci się dotrzeć do takich pokładów zaufania u dziecka aby uwierzyło, że poboli i wkrótce przestanie, spróbuj odwrócić jego uwagę od fizycznej dolegliwości. Znajdźcie wspólnie przyjemność w samym ćwiczeniu. Wiem, że to brzmi mało przekonująco. Ale nic nie tracisz jeśli poeksperymentujesz. U mojej jedenastoletniej córki - egzemplarz z wyjątkowo delikatnymi opuszkami - zadziałało dopiero skierowanie myślenia na cel zupełnie nie związany z muzyką. Otrzymała zadanie związane z samoobserwacją. Ma bacznie przyglądać się swoim odczuciom podczas gry i relacjonować w mailu co ją cieszy, co złości, co nudzi. A ponieważ uwielbia odkrywać, połknęła bakcyla badacza i wytrwale relacjonuje swoje obserwacje jednocześnie ćwicząc gamy i kadencje.

Znajdź wspólnie z dzieckiem cel

Spotykasz się czasem ze zdziwionym spojrzeniem i totalnym niezrozumieniem, kiedy mówisz dziecku, że powinno wytrwać, żeby... zostać muzykiem? albo... zagrać w filharmonii za 15 lat? albo... że trzeba żeby teraz pobolało bo kiedyś będzie mieć ogromną frajdę z grania? Dla dziecka to abstrakcja. Coś czego jeszcze nie wie, czy chce.

Przyjrzyj się jeszcze przez chwilę pisaniu maili przez moją córkę. Zmotywował ją fakt że to zadanie jest po coś. Nadal narzeka, że palce bolą. Ale regularnie ćwiczy. Cel, jakim jest codzienne napisanie maila po to żeby pomóc mi w pracy okazał się dla niej bliższy i przede wszystkim osiągalny. Dla niej takim celem długo nie będzie perfekcyjne wykonanie utworu, czy zdobycie pierwszego miejsca w konkursie.

Szukając celu dla swojego dziecka obserwuj w co najchętniej się angażuje. Co lubi, co sprawi mu przyjemność. Jakie zadanie będzie wyzwaniem. Ambitnym, ale nie za trudnym.

Nie bój się eksperymentów

Zaufaj intuicji. I nie zniechęcaj się. Prawdopodobieństwo, że od razu znajdziesz sposób, który się sprawdzi jest małe. Ale jest pewne, że po wytrwałych próbach wpadniesz na genialny pomysł i magicznie uleczysz obolałe palce.

Wymień struny w gitarze na miękkie

Na opakowaniu szukaj również angielskiego napisu ‘low tension’ ;)

---

Więcej informacji o nauce gry na instrumencie, motywowaniu i wspieraniu dzieci w edukacji muzycznej znajdziesz na blogu http://www.blog.wszystkodogrania.pl


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

http://dziecidzieci.blogspot.com

Pianino czy keyboard - co wybrać?

Pianino czy keyboard - co wybrać?

Autorem artykułu jest Aneta Kobylińska



Jeśli zadajesz sobie to pytanie prawdopodobnie szukasz najlepszego kompromisu. Z mojego doświadczenia, rozmów z nauczycielami i muzykami nie jest możliwe udzielenie jednoznacznej odpowiedzi. Można się za to pokusić o ogólne porady. A oto co warto wziąć pod uwagę dokonując wyboru.

Prawdziwe akustyczne pianino to piękny instrument

I bardzo często piękny mebel. Pianina - oczywiście te dobre - są również bardzo drogie. Ceny nowych instrumentów zaczynają się od kilkunastu tysięcy złotych.

Jeśli zastanawiasz się nad kupnem pianina, z pełną odpowiedzialnością odradzam okazyjne zakupy. Zdarzają się warte przemyślenia stare egzemplarze, ale zwykle trzeba zainwestować w ich remont, który nie zawsze jest możliwy. Zanim podejmiesz decyzję o zakupie używanego pianina poproś o pomoc fachowca. W szkole muzycznej, albo lokalnym sklepie na pewno otrzymasz kontakt do stroiciela lub technika budowy fortepianów i pianin, który po obejrzeniu pianina poda jego realną wartość i podpowie jakie prace należy przy danym instrumencie wykonać.

A starym pianinom naprawdę wiele może dolegać. Pozrywane struny, luźne kołki, zgrane młotki, rozregulowane mechanizmy... granie na takim instrumencie na pewno nie należy do przyjemności. Co do mebla - hm...

Co prawda ekspertyza również będzie kosztować, ale to jedyna droga, żeby uchronić się przed przykrymi niespodziankami. Warto również sprawdzić kwalifikacje stroiciela.

Decydując się na akustyczne pianino weź pod uwagę koszty jego utrzymania. Pianino powinno być strojone przynajmniej raz w roku. I jest to absolutna konieczność. Nawet jeśli nie słyszysz, że pianino jest rozstrojone wezwij raz w roku stroiciela, jeśli chcesz aby Twoje dziecko prawidłowo rozwijało słuch. Jeśli natomiast dziecko zauważa, że pianino w szkole, czy u nauczyciela brzmi inaczej, jeśli nie chce ćwiczyć, bo nie podoba mu się dźwięk poproś nauczyciela lub osobę, która jest w stanie ocenić, czy pianino się nie rozstroiło.

Pianina cyfrowe nie sprawiają takiego problemu

Produkowane obecnie instrumenty mają ładne brzmienie i coraz lepsze mechanizmy klawiatur.

Nie trzeba ich stroić. Oprócz dość wiernie imitowanej barwy pianina - czy fortepianu - mają zwykle kilkanaście innych barw do wyboru. Mogą udawać organy, instrumenty strunowe, czy dęte. I co ważne - jeśli nie chcesz aby wszyscy domownicy słuchali żmudnych wprawek i etiud - cyfrowy instrument można przełączyć w tryb słuchawek. Choć dla ćwiczącego dziecka może to nie być motywujący do ciężkiej pracy pomysł... Dobre pianino na początek można kupić już za 3-4 tys. złotych. Ciężko co prawda odnaleźć w nim duszę i nie da się grać bez prądu, ale jest to najlepszy sposób na instrument najwierniej imitujący prawdziwe pianino.

Keyboardy.... od czego tutaj zacząć?

W pobliskim supermarkecie można kupić keyboard już za kilkadziesiąt złotych. Zła wiadomość jest taka, że na 100% nie nadaje się on do nauki gry. Keyboard, na którym można zacząć uczyć się grać musi spełniać pewne warunki:

- pełnowymiarowe klawisze - tylko takie pozwolą wykształcić tzw. ‘prawidłowy aparat gry’

- dynamiczną klawiaturę - czyli klawisze, które przyciśnięte mocniej wydają głośniejszy dźwięk, a przyciśnięte lżej grają ciszej

- klawisze ważone lub pół ważone - byłoby super, cięższa klawiatura pomoże wykształcić odpowiednie mięśnie i ruchy rąk

- stabilny statyw o regulowanej wysokości i stabilny stołek - zapomnij o pomyśle grania na łóżku, czy biurku.

Jeśli masz do wyboru keyboard, który spełnia te warunki lub taki z ogromną ilością barw, stylów i przycisków wybierz dla swojego dziecka ten pierwszy.

Keyboard będzie na pewno najbardziej budżetową opcją, a często spotykamy się z obawą rodziców, którzy nie chcą przesadzić z inwestycją na początku edukacyjnej ścieżki. Jeśli Ty również boisz się o słomiany zapał dziecka, wiedz że jest nas więcej.

Do mnie przemówiło porównanie zakupu instrumentu z wybieraniem butów do biegania. Chociaż nie potrafisz przewidzieć, czy siedmiolatek zostanie lekkoatletą starasz się mu kupić dobre i wygodne buty, żeby nie koślawił sobie stóp. Podobnie z instrumentami. Nigdy nie wiemy, czy dziecko będzie chciało wytrwale ćwiczyć i bawić się muzyką. Ważne jednak aby kompromis podejmowany na starcie nadal oznaczał dla młodego organizmu odpowiednie warunki do nauki i frajdę z gry.

---

Więcej informacji o nauce gry na instrumencie, motywowaniu i wspieraniu dzieci w edukacji muzycznej znajdziesz na blogu http://www.blog.wszystkodogrania.pl


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

http://dziecidzieci.blogspot.com